Tuesday, July
11 2006 @ 03:24 AM CEST Autor:aa Odsłon:
26
Zabawiałam się ostatnio
oglądaniem filmów z wypożczalni i znalazłam ciekawy
serial amerykański o świecie lesbijek (czasami po nocach
mi się śni jako horror scena, gdy zdecydowałam się mówić
kiedyś na zaproszenie telewizyjnego programu książkowego
o współczesnej powieści Sarah Waters "Złodziejka", która
umieszcza akcje swoich historycznych utworów a la
Dickens w XIX wieku i wprowadza tam tożsamość lesbijską.
Operator wbił we mnie kamerę, a dźwiękowiec mikrofon,
siedziałam na kanapie u mnie w domu i nie mogłam - przed
taką widownią? - wypowiedzieć
słowa..."lesbijka"...Zacinałam się i zaczynałam od nowa,
aż... po godzinie się udało...). "The L World" to
"wypasiony" hollywodzki serial, coś jak "Sex in the
City", ale akcja toczy się..w naszym ulubionym Los
Angeles. Jest tu wszystko: młoda pisarka, która rzuca
niedoszłego męża dla kobiety, para dziewczyn starająca
się o dziecko, seksowna tenisistka kochająca "inaczej" i
konserwatywni rodzice, mężczyzna imieniem Lisa
utożsamiający się z lesbijskami i szukający stałego
związku z jedną z nich. Ale najciekawsza jest sprawa
sztuki współczesnej. Jedna z bohaterek jest ni mniej
ni więcej...dyrektorką Californian Art Center i
organizatorką odważnych wystaw, które ściagają
konserwatywne pikiety, żądające cenzury w muzeum i
prowokuje groźną kampanię republikańskiej działaczki.
Sztuka współczesna jest tu jednym z najważniejszych
dyskursów publicznych, w którym najostrzej przebiega
walka ideologiczna. Skąd to znamy?... I właśnie
dlatego chciałam przedstawić jedną z FIKCYJNYCH prac
wideo, fikcyjnej artystki z Portugalii, która jest
zatytułowana "Jezus jest we mnie"...i robi w Los Angeles
prawdziwe (choć nie największe!) zamieszanie....