Tuesday, June 20 2006 @ 05:17 AM CEST Autor: aa Odsłon: 33
Wczoraj (19 czerwca) w
Instytucie Polskim odbyło się spotkanie promocyjne
poświęcone książce Guy'a Amsellema 'Imaginaire
polonais", wydanej w zeszłym miesiącu przez Harmattan.
Brałam w nim udział "na scenie" (spotkanie odbywało się
w sali kinowej) jako jedna z dwóch "prelegentek"
siedząca po lewej stronie autora, który był Komisarzem
Sezonu Polskiego we Francji w 2004 roku. Niewiarygodna
ilość pracy i zaangażowanie stoją za tą książką oraz
"miłość do Polski", którą wyznał sam autor zapytany
przeze mnie. Amsellem objął to stanowisko zaledwie w
grudniu 2003 roku. Niespełna dwa lata później powstaje
książka, której tytuł możemy przetłumaczyć jako "Polska
wyobraźnia" i która świadczy o niebywałej wiedzy i
orientacji w polskiej tematyce, a zwłaszcza jej
bolączkach i spornych kwestiach. Całość dedykowana jest
Freudowi i Gombrowiczowi ...oraz polskiemu
hydraulikowi...Temu samemu, którego przestraszyli się
Francuzi, którzy zagłosowali na "nie" wobec europejskiej
konstytucji. Dlatego książka rządzi się chęcią
przybliżenia polskiej kultury francuskiemu czytelnikowi,
ale jako Polka przyznam, że czytałam ją z fascynacją,
dowiedziałam się też paru nieznanych rzeczy, a przede
wszytskim zrozumiałam jak i dlaczego Polska może być
dostrzegana przez zachodnie oko. Ciekawe doświadczenie.
Chciałam mówić o tej książce głównie przez kategorię
"innej Polski". To tytuł zbioru esejów Marii Janion,
głównie z ostatnich lat, który został przygotowany do
wydania we Francji...jednak nie znalazł wydawcy.
Walczyłam o wydanie tej książki, przełamującej wiele
stereotypów dotyczących obrazu naszego kraju dosyć
długo, ale jedyne co wskórałam to miły list od jednego z
wydawców, który napisał, że mimo iż książka jest
pasjonująca brakuje jej wprowadzenia na francuskim
gruncie. Myślę, że książka Amsellema spełnia tę rolę.
"Inna Polska" dlatego, że widziana innymi
oczami, dlatego, że nawet jeśli jest to "ta sama" Polska
jest ona przemieszczona w tej innej opowieści Obcego.
Dziś odchodzi sie już w naukach humanistycznych od
"WIELKICH OPOWIEŚCI", summ i syntez. Ta książka
posługuje się tą wielką opowieścią narodową - postaciami
historycznymi, narodowymi geniuszami, symbolicznymi
ojcami (jak JP2), które czyta na równi z kostiumem
sarmackim w połowie drogi między Wschodem a Zachodem,
fantazmatami i wampirami. Ale przez to, że wychodzi z
innych ust, ust Obcego, opowieść staje się cytatem, jest
zdestabilzowana, jej sensy stają się kontr-sensami.
Amsellem bada napięcia, które ją strukturują; między
jednością a podziałem (którym były rozbiory wzmagające
potrzebę jedności), prymatem zgody nad duchem
krytycznym, myślenia konspiracyjnego nad gestem
prawdziwie rewolucyjnym, który wytrzymuje próbę zmiany
ładu. Polacy świetnie czują się w opozycji, ale źle w
czasach wolności.
Pojawiają się słowa-klucze tej
wyobraźni: granice - zawsze inne, te z pamięci są inne
niż na mapie, te w literaturze inne niż w historii; wieś
z Kochanowskiego, Mickiewicza (tu wieś staje się "snem
arystokraty", wciela idealny porządek świata w "cieniu
dworu", Żyd jest patriotą, chłop szczęśliwie odrabia
panszczyznę, ksiądz godzi waśnie), wieś Wyspianskiego,
Reymonta i Mrożka. Wskaźnik, że rewolucja industrailna
na tych ziemiach się nie dokonała, że dualistyczny
amalgamat pana i chłopa poza prawdziwą stratyfikacją
społeczną rządzi (w Polsce każdy ma szlacheckie korzenie
- naśmiewał się Gombrowicz). Czy ta iluzja sojuszu
inteligencko-chłopo-robotniczego nie stała u fundamentów
"Solidarności"? Czy ten fałszywy amalgamat nie
uniemożliwił polityki otwarcia na Polskę B w latach
90-tych, która była by zbawienna, uniemożliwiając rozwój
Radia Maryja? Te pytania są moje, wynikają ze
wcześniejszych przemyślen, ale książka Amsellema, która
widzi Polskę jako inną, je stymuluje.
Wyobraźnia,
wyobrażenie to słowa z Lacana, który umieścił je między
symboliką zawsze już trwałą jak rodzaj deja vu, deja lu
(zawsze już widzianego, zawsze już czytanego), symbolika
to zawsze to samo - a realnością, rzeczywistością, którą
doznajemy i która jest rodzajem traumy, zawsze nas
zaskakuje i przekracza i nie możemy jej "przeczytać".
Wyobraźnia to klej między nimi, to przestrzen płynna, w
której kształtuje się to, co nienazwane, ale co zaczyna
być zwane, nazywalne. To słowo w tytule książki
podkreśla, że (polska) wyobraźnia jest negocjowalna,
arbitralna, jest delikatna i wrażliwa. Ale też każda
Polska kryje inną Polskę, podobnie jak każda prawda
kryje inną prawdę..
Tę analizę cechuje pewna
DEZYNWOLTURA, którą obrazuje już samo zestawienie Freud,
Gombrowicz, polski hydraulik.
Albo, żeby dać
próbkę stylu: "Jest w tym cały czas odgrywanym
symbolicznym rytuale jedności - do rozczłonkowania ciała
świętego Stanisława do podziału kraju, od jedności klasy
robotniczej do zjednoczonej partii socjalistycznej, od
małżonków zjednoczonych w Weselu Wyspianskiego do unizmu
w malarstwie - jakiś stały element strukturujący
zbiorową wyobraźnię."
Mitologia powstancza
czytana jest jako tekst kultury, podobnie wielorako jak
antysemityzm. Stare mity podlegają w naturalny sposób
rewizji: mit tolerancji i demokracji szlacheckiej zderza
się z kompleksem niższości/wyższości, zamknięty koncept
tożsamościowy Polaka-Katolika ze stałym wskaźnikiem
emigracji (tej Wielkiej, tej za chlebem i tej
dzisiaj...), upodobanie do martyrologii i uwielbienie
bycia ofiarą z wrażliwym dialogiem z postmodernistycznym
Innym - Żydem, kobietą, homoseksualistą.
Obce
oczy widzą inną Polskę, gdyż jest ona przemieszczona w
innym spojrzeniu, gdyż jej historia opowiedziana jest
inaczej, z tego samego obrazu Polski powstaje więc inny
obraz.
Polska, za Marią Janion, jest tu czytana
jako przestrzen wyobraźniowa i symboliczna, zbiór idei
całkowicie negocjowalnych.
Ta historia opowiadana
jest "obcym bliskim", bliskim Obcego, a więc jest obcą
historią obcej Polski, która staje się bliska.
Ta
opowieść narodowa jest więc cytatem, który ją
destabilizuje, widzimy ślady subiektywności autora, jego
emocjonalne zaangażowanie.
Ale też to podejście
rządzi się prawami "filokseni", która odwrotnie niż
ksenofobia, wyrażająca lęk przed obcym, oznacza miłość
do innego.
I co najważniejsze - "inna Polska"
ponieważ jedna trzecia książki poświęcona jest kwestiom
inności, odmienności i to właśnie ta, która nazywa się
"Tożsamość".
Gall Anonim w średniowiecznej
kronice opisał Polskę jako "kraj mlekiem i miodem
płynący", Guy Amsellem (podkreślmy to G i A) jako
nowoczesny kronikarz jej wyobraźni wskazuje też oprócz
glorii i chwały na miejsca bolesne i trudne.
W
jaki sposób w XVIII wieku polski konserwatyzm, najpierw
lojalistyczny staje się katolicki a nacjonalizm, który
najpierw traktowany był jako herezja wobec boskiej
natury władzy królewskiej, w polskim wydaniu staje się
religijny.
Dlaczego i czy polski mesjanizm
konkuruje z żydowskim? Dlaczego ma miejsce makabryczna
konkurecja pamięci polskiej i żydowskiej dotyczącej
Holocaustu?
Czy Polacy są Żydami
historii?
Prowokujące analizy, prowokujące
pytania.
"Synostwo" Gombrowicza przeciwko
ojcowskiej figurze "Dziadów" Mickiewicza.
(Moja
Improwizacja:) Młodziencza sylwetka Polanskiego
przeciwko "siwej głowie" Wajdy.
Analiza figury
Wampira w filmie Polanskiego "Bal wampirów" i "Iwonie,
księżniczce Burgunda" Gombrowicza pokazuje, że wampir ma
płeć, jak pisała Janion, jest homoseksualny, może być
kobietą. Jest wykluczony z narodowej opowieści, która w
swej wersji heroicznej ma swych tchórzów i zdrajców
(pamiętacie recepcję filmu "Pianista"? Zanim dostał
nagrodę w cannes polskie gazet opisywały go jako
tchórza, który unikał walki w powstaniu.)
Dziś
tchórzem może być ten, kto wyjechał z kraju. Kora spiewa
w piosence "Tutaj jest mój dom, bo tu sie urodziłam. Nie
mogę nigdzie wyjechać, bo tutaj jest mój dom. Jak tutaj
mnie kopną, to kopną mnie swoi, a wtedy mniej boli". W
Polsce jest bardzo silny podział na "obcych" i "swoich"
waloryzowany negatywnie - piszą Magdalena Tulli i
Serrgiusz Kowalski, cytowani przez Amsellema.
Czy
Polska musi być toksyczną matką?
Czy Polska musi
być tylko w swoich granicach?
Czy polskość musi
być frustracją?
Czytam Amsellema i twierdzę, że
nie. Choć autor używający psychoanalizy do swoich analiz
przywołuje na koncu pesymistyczne zdanie Freuda po
dojściu Hitlera do władzy i to zdanie brzmi dzisiaj
strasznie wobec narastającego faszyzmu - myślę, że
Polską jest także poza Polską, a przynajmniej wcale nie
tam, gdzie jej się wydaje, że jest. Dowód to także
bardzo polska książka Amsellema.
Choć jestem
pesymistką co do Polski.
Oprócz mitologii
narodowej i jej atrybutów Amsellem czyta także mury
Warszawy. Ostatnia część książki to pytania o tożsamość,
której nie można dziś pomyśleć bez pytania o inność. Na
czym polega antysemityzm bez Żydów i dlaczego nie możemy
pomyśleć Polski do konca jako kraju Auschwitz, który
zmienia mapę świata i powoduje, że stajemy się "obcy
samym sobie" według świetnej formuły
Kristevej?
Dlaczego homoseksualista zajął miejsca
Żyda, miejsce nienawiści? To pytanie z filmu "Bunt
Janion", o którym czytałam i której duch według
Amsellema unosi się nad jego książką. Janion jako
patronki dyskursu inności. "Kartografia mniejszości",
które to pojęcie wymyśliłam i wprowadziłam do tytułu
konferencji poświęconej także myśli Janion, którą
współ-organizowałam w Paryżu - służy Amsellemowi do
wprowadzenia wątku mniejszości i warunkujących go
systemów opresjii do dzisiejszej debaty nad kwestiami
tożsamości.
Amsellem analizuje także figurę
podwójności jako homoseksualną w figurze Konrada
Walenroda. Pojawia się także fakt bliźniczej
podwójności, która zwyciężyła w wyborach politycznych...
Analizuje odmowę psychoanalizy właściwą polskiej
wyobraźni na dziś i możliwe otwarcie, które warto
przyswoić wyciągając lekcję ze zmainy paradygmatu
entografii dokonanej przez do dziwne rozsczepione
doświadczenie piolskości Malinowskiego i Konrada
(wychowani w podwójnej kulturze, zaborcy i własnej
odrzucili prymat hierarchii kultur na rzecz obserwacji
"inności")...
Brak mi jedynie w tej książce
analizy figury Matki-Polki i jej powiązan z fenomenem
Radia Maryja.
Literówki w nazwiskach i polskich
nazwach (autor nie zna polskiego) np. "Ojczysna -
polszczyzna" we fragmencie o języku polskim jako
wyobraźniowej ojczyźnie np. Tuwima, który to obraz jest
też składnikiem tej polskiej wyobraźni, ciągle walczącej
między swym zamknięciem i otwarciem - traktowałabym
także jako zapis tego przemieszczenia, tej inności
kontekstu i tez, o którym cały czas jest
mowa.
Jest to książka nie o faktach, a o
znaczeniach. "Niepokojąca obcość", das Unheimliche
Freuda może być też fascynująca. Gdy to, co swoje staje
się obce, gdy to, co obce staje się swoje. Być może są
to procesy, w które mozemy wejść bez obawy? Pozwólmy się
stać sami sobie obcym i przyjrzyjmy się sobie. Das
Unheimliche Freuda często odczytywano jako symboliczny
zapis nadchodzącego faszyzmu. Czy ta obco-swojska
anamorfoza może być dziasiaj nadzieją na to, że historia
się nie powtórzy (że w Polsce "obcość" zdominuje
"swojość", a filoksenia -
ksenofobię?...)?... Narodowa epopeja nie w stronę
"Samych swoich" ale "Samych obcych", "Obcych sobie",
chleba naszego obcego daj nam dzisiaj...