Friday, June 16 2006 @ 02:51 AM CEST Autor: aa Odsłon: 54
Och, witam po przerwie
technicznej !!!(Zamieniłam modem na rzekomo
szybszy...ale przez tydzien nie działał...Dziękujemy ci,
Orange!...) i od razu z ciekawą wiadomością, o której
chciałam napisać już 12 dni temu...Co robią Indie w
Louis Vuitton? Ta marka najbrdziej luksusowych ciuchów
na świecie to więcej niż sklep, to instytucja o
suwerennym bycie - a zwłaszcza część grupy LVMH, do
której należy (skrót od Louis-Vuitton-Moet-Henessy).
Główny butik LV otworzony w październiku ubiegłego roku
po rocznej renowacji na Polach Elizejskich to właśnie
ten jedyny w Europie reprezentant nowej generacji
budynków butików mody, które tak jak muzea w latach
90-tych projektowane są jak wielkie arcydzieła designu -
architektury i sztuki multimedialnej (patrz - Sztuka a
moda). Trzeba przyznać, że udało mi się dostać do środka
dopiero w ubiegłym miesiącu -
kiedy...zelżały...kolejki!... Tak, tak. Od jesieni
codziennie od rana do nocy stała tam co najmniej
70-osobowa kolejka klientów (jak do modnego nocnego
klubu) i bramkarze wpuszczali jak się przecieśniało w
środku...Głownie turyści z Azji, al też Europejczycy i
Paryżanie. Otwarcie także celebrowano z pompą - minister
kultury Renaud Donnedieu de Vabres i Sharon Stone
uświetnili przecięcie wstęgi...Dla osób, które nie
interesują się moda lub jest ona im zupełnie obojętna
powiem tylko, że LV to głównie marka luksusowych walizek
z brązowej skóry z charakterystycznym cielistym
monogramem. A dla tych, co się nią interesują pewnie nie
będzie nowością jeśli dodam, że dyrektorem artystycznym
jest tu Marc Jacobs (o którym też co nieco już
pisałam...) Niestey nie pozwolono mi zrobić zdjęć w
środku, żebym mogła zaprezentowac tu należycie na czym
polega używanie języka sztuki w tej architekturze.
Rzeczywiście instalacji multimedialnych jest sporo, choć
mniej niż się spodziewałam - najciekawsza to wielki
ekran odbijający się na miedzianych srebrnych schodach -
oczywiście z pokazów, ale widać tylko nogi modeli - gdy
się wspina ekran w ogóle mało widoczny jest z tyłu...
Ale największą atrakcją dla wielbicielia sztuki ma być
przestrzen wystawiennicza, coś w rodzaju "przysklepowej
galerii". I właśnie w tej chwili trwa tam wystawa
"Indie"... Dowiedziałam się o niej z Beaux-Arts
Magazine...Podobno sztuka indyjska to największy
ostatnio światowy trend, od kiedy Christie's i
Sothebys's, dwa największe domy aukcyjne amerykanskie
sprzedały w jednym miesiącu po spektakularnych cenach
dwa dzieła typu "the Hindu"....
Podobno nie
doceniamy wielkiego imperium kulturowego, o którym
wkrótce będzie głośno. To Bolywood jest stolicą
światowego kina a nie Hollywood (czy widział ktoś "Bride
and Prejudice" taką indyjską wersję "Pana Tadeusza"
będącą rozliczeniem z kolonizatorami - czyli nowa wersja
"Dumy i uprzedzenia", przy czym tytułowa bohaterka na
pewno podobała by się braciom Kaczynskim - piękna,
mądra, całkowicie i tylko chce wyjść za mąż....Innowacja
polega na tym, że jest całkowicie podporządkowana normom
społecznym i swemu klanowi). Na wystawie w LV możemy
oglądać artystów hinduskich, a także francuskich, którzy
tam podróżowali. Jest hinduska Cindy Sherman i
quasi-socjologiczne fotografie, które najlepiej oddają
ducha tego przeżywającego niezwykłą transformację
kraju...."W Indiach wieki nie następują po sobie, ale
współegzystują" - czytamy w ulotce elegancko wręczanej w
wejściu...Mnie zaskoczyło pełne ekspresji video męskiej
ekstazy autorstwa Sylvie Blocher...
Jednak
niedawno "Herald International Tribune" przyniósł
jeszcze jedno wytłumaczenie dlaczego najbogatsza grupa
świata poświęca swą uwagę jednemu z biedniejszych
krajów... No cóż, ponoć chodzi o handel w
niedzielę...Tego dnia zwyczajowo sklepy są zamknięte w
post-socjalistycznej Francji, ale ekskluzywny butik,
który własnie został oskarżony o łamanie prawa
usparwiedliwa się, że jest "sklepem przy
galerii"...Która musi być czynna w niedzielę a jedyne
wejście do niej prowadzi przez cztery piętra pełnego
glamouru molocha....
Sylvie Blocher, Living Picture/Extase,
video, 2005
Bharat Sikka, Maharaja Mysore,
[detal], 2006
Stephen Dean, Pulse, dvd (8
min.)2001
A na koniec moje pamiątkowe zdjęcie -
stoję na środku a w tle niebotyczna kolejka, którą
chciałam sfotografować na wypadek, gdyby ktoś mi nie
wierzył ...nazajutrz, gdyż znowu się pojawiała i czasami
ciągle bywa...Zwracam uwagę, że jest to kolejka po
walizki za 1000 euro najmniejsza ( domyślamy się, że
część osób tylko "zwiedza"...Ciekawe ile z nich dotrze
na ostatnie piętro na
wystawę?)...