Blog Agaty Araszkiewicz Blog Agaty Araszkiewicz    

Tamara (de) Łempicka: ślepe plamy, glamour i efemeryczne fragmenty (oraz cyber-kobiety...)

   

GeekLogJeśli chodzi o legendarną Tamarę, bez której dzisiaj trudno wyobrazić sobie okres międzywojenny - to tak naprawdę wszystko jest jeszcze do odkrycia...Taki wniosek można było wyciągnąć z prezentacji, jaka odbyła się dzisiaj w Instytucie Polskim z udziałem dwojga komisarzy wystawy w Boulgone-Billancourt (patrz post przedostatni) - Michelle Lefrancois et Emmanuelowi Bréonowi.
W 1972 roku Alain Blodel, paryski galerzysta, po pięciu latach przekonywania zmęczonej już wtedy życiem i pracą malarki, urządził wystawę jej pary prac z okresu lat 20-tych i 30-tych i wszystkie się nieoczekiwanie sprzedały po małych, w stosunku do dziś osiąganych, cenach. Młoda grupa entuzjastów, która przygotowała wtedy wystawę "odkryła" Łempicką przez przedwojenne publikacje (dwie małe wystawy, które artystka miała w Paryżu w okresie 1955-1961 zakończyły się klapą. Łempicka żyła więc w przekonaniu o swej artystycznej klęsce).

Tak rozpoczął się wielki come back Łempickiej, choć trudno tu mówić o "powrocie" - mimo "salonowego" sukcesu malarka nigdy wcześniej nie była tak sławna jak przez ostatnie 30 lat (ostatnio sprzedany obraz osiągnał na aukcji cenę 4 milionów dolarów)...
A jednak i dzisiaj historycy sztuki i krytycy mają z nią problem. Najsłynniejszy jej kolekcjonerzy to gwiazdy show-buissnesu: madonna, Barbara Streisand czy Jack Nicholson (któy słynął z posiadania obrazu "Adama i Ewa", jedynego dotąd znanego, na którym Łempicka namalowała męski akt). I okazuje się też, że ...nie wiele naprawdę o niej wiemy...Na skutek stylizowania swego życia na legendę, o czym trudno mówić nawet dzisiaj bez mimowolnego uśmiechu (np. jej wnuczka wyznała, że w dzieciństwie nie znała słowa "hotel" a tylko "luksusowy hotel"...Podobnie nie znana jest data urodzenia jej córki...nawet przez nią samą...) mało faktów pozostaje pewnych. Łempicka była wręcz dziecinna w kreowaniu swego wizerunku, który jak się mu przyjrzeć - zaskakuje.
Po pierwsze kreowała się na bogatą, luksusową kobietę, tymczasem malowałą, żeby zarobić na życie. Rosyjski adwokat, któremu zawdzięcza nazwisko, nie był zainteresowany zarabianiem pieniędzy, zwłaszcza na emigracji...Dopiero w połowie lat trzydziestych, gdy już jest znana, wychodzi za mąż za bogatego węgierskiego barona Kuffnera. (Legenda głosi, że "ukradła" go niezwykle wtedy sławnej hiszpańskiej tancerce, którą portretowała i której podobizna nota bene znajduje się do dziś na opakowaniu papierosów "Gitanes"...). Bogata wyzwolona kobieta z jej obrazów była bardziej pragnieniem i spełnionym marzeniem niż atmosferą, w której dojrzewała malarka. Zielone bugatti z najsłynniejszego chyba jej portertu - który dziś powiela kultura masowa podobnie jak prace Warhola - było tak naprawdę żółtym renault...Łempicka nie jest urodzoną księżniczką, a Kopciuszkiem, "glamour"jest formą (auto-)kreacji.
Stąd też prawdopodobnie trudność przypasowania jej twórczości prądom sztuki. Mówi się, że w Paryżu uczęszczała na kursy post-impresjonizmu, ale nie ma na to żadnych dowodów.
W latach trzydziestych mogła chodzić na spotkania surrealistów, tymczasem przesiadywała w kabaretach, które na planie artystycznych szlaków nie są uznawane za najważniejsze itd. itp.

Jednak jej wyczucie obrazu i upodobanie do pozowania (do stylu reklamy, plakatu) czyni ją najważniejszą prekursorką kultury wizualnej właściwej naszym czasom. Łempicka jest więc fundatorką wizualnej ramy (post?-)nowoczesności na większą pewnie skalę niż dajmy na to Coco Chanel, z którą zresztą się znała, gdyż obie w młodości "dorabiały" scenografią i kostiumami teatralnymi...

W 1972 roku wzbraniała się przed pokazywaniem prac z lat 30-tych, uznając je za przestarzałe salonowe portrety. Dziś mówi się o tym, że jej styl jest unikalny. Ambiwalentnie miesza treści emancypacyjne z ekspresjonistyczną i opresywną miejską scenerią drapaczy chmur miasta "przyszłości", jakim był wtedy Nowy Jork. (Nie wiem czy taka lektura już powstała, ale się prosi takie rozwinięcie:) tworzy cyber-kobiety, kobiety-maszyny o stalowych lokach i geometrycznych ciałach, postacie ery komputerów i trumfującej technologii, która płynnie łączy się z tym, co organiczne.

Obecna na sali francuska publiczność pytała o wpływy polskie w malarstwie Łempickiej...Nie jest to temat przestudiowany. Wiadomo, że obraz "Komunia" (patrz w przedostatnim poście) zdobyła w Warszawie nagrodę nadesłany na konkurs. "Wszystko jest jeszcze do odkrycia - mówił Emmanuel Béron na zakończenie (nota bene autor tekstu "Tamaromania" o internetowym szaleństwie związanym z Łempicką)- czekamy na polskie rozprawy na ten temat. Na wielką wystawę Tamary Łempickiej w Warszawie."

Na razie jasne jest, że te obrazy inspirują środowisko mody i showbuissnesu. Podobnie jest pewne, że najsłynniejszą "Tamaromaniaczką" jest Madonna, która uczyniła z jednego z obrazów artystki emblemat swego tournee "Blond Attitude" (narażając się na proces sądowy z rodziną artystki ze względu na zmianę niektórych elementów w rzutowanym na scenę gigantycznym obrazie). Wiadomo także, że marka perfum "Lolita Łempicka" nie ma z malarką nic wspólnego - stanowi po prostu zastrzeżony w sądzie, więc nienaruszalny, amalgamat modnego imienia i modnego (polskiego!) nazwiska....



Saint Moritz, 1929

wystawa w Boulogne-Billancourt - powiększone zdjęcie nieznanego autora, zatytułowane "Tamara siedząca, z obrazem w ręku", 1941 (25,2 x 20,3 cm)

Portret Suzy Solidor, 1933





fototapeta z atelier Łempickiej, zaprojektowane przez Malleta-Stevensa i udekorowane przez Adriannę Górską - siostrę artyski (pokazywane np. w starej francuskiej kronice filmowej jako przykład nowoczesnego wnętrza nowoczesnej kobiety)

Zielone bugatti ("które okazało się żółtym renault..."),

Tamara (de) Łempicka: ślepe plamy, glamour i efemeryczne fragmenty (oraz cyber-kobiety...) | 0 komentarzy |
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
 Prawa Autorskie © 2007 Blog Agaty Araszkiewicz
 Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Wersja Geeklog 
Strona wygenerowana w 0.32 sekund