Thursday, June 01 2006 @ 12:14 AM CEST Autor: aa Odsłon: 232
Postanowiłam zamieścić, za
zgodą Łukasza, wymianę naszych mailów podczas pobytu
Rastra w Los Angeles, na przełomie kwietnia i maja,
które nieoczekiwanie zeszły na zbyt ciekawe, aby je
trzymać w ukryciu, tematy....Tym sposobem nie tylko sam
blog zyskuje nowy wymiar, ale także mogą one posłużyć
jako komenatrz do zamieszczonych przez mnie w tym
okresie treści, gdyż tematy naszej korespondecnji i to,
o czym pisałam, czasami się ze sobą w nieunkniony sposób
krzyżuje. Życzę miłej lektury wszystkim
Czytelni(cz)kom!...
Original
Message: ----------------- From: Agata
Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com Date: Wed,
19 Apr 2006 10:13:19 -0700 (PDT) To:
pryk@fryz.art.pl Subject: sztuka i moda ogolnie i
prywatnie
Hej Łukasz, piszę maila, bo nie
udało nam się dłużej zobaczyć w Warszawie, a chciałbym
zapytać więc czy zaakceptujesz wymianę maili na temat
mody i rynku sztuki, czyli co ty myślisz o reklamie
Sasnala dla Marca Jacobsa? Lubisz w ogóle modę? Czy
byłeś krytyczny? ja raczej uważam, ze to super chyba!...
A przede wszystkim widziałam aukcję internetową z
"sasnalem" za jakieś 120 tysięcy dolarów, mówiłam ci to?
co o tym myślisz? Bardzo mnie to interesuje... A
jeszcze, że uważam w sumie ten mariaż Sasnala z MJ za
bardzo sexy...na tym podłym świecie... I że
dlaczego nie chcesz żeby Rogalski, jak mi mówiłeś,
namalował coś na zamówienie tych "ważnych" piosenakrzy,
nie pamiętam których? gdyby to byli zwykli klienci inni
to też tego"malowania na zamówienie" - nie
praktykujesz? Ile będziecie w Los Angeles? (W
Pompidou trwa właśnie wystawa na ten
temat...).
c.d.n., pozdrawiam Ciebie i Gosię,
pa! Agata
Original
Message: ----------------- From:
pryk@fryz.art.pl Date: Tue, 25 Apr 2006 01:30:49
-0400 To: Agata Araszkiewicz
agataraszkiewicz@frufru.com Subject: sztuka i moda
ogolnie i prywatnie
Agata, No, własnie jestem
bardzo ciekaw tej wystawy w Pompidou. Siedzimy dokładnie
w Los Angeles, w Chinatown. Mamy tu własną galerię na
miesiąc - wczoraj byliśmy na kolacji w willi jednego z
dużych tutejszych kolekcjonerów. Tak, jak to sobie
zawsze wyobrażałem: przeszklona willa wypełniona sztuką
z widokiem na całe Los Angeles w dole (czyli miliony
światełek i gdzieś tam ocean w oddali). Delikatny,
dobrze upieczony indyk, bardzo dobre francuskie wino (bo
drugi dom w Paryżu) i olbrzymia projekcja wideo na murze
nad basenem, która przedstawia kłęby dymu (eksplozja?) z
rozpędem wypełniające paryskie ulice. No, ale
wieczorami tu w L.A. jednak chłodno, pustynia niedaleko,
a od wody ciągnie wiatr. Wracają do spraw sztuki,
mody i celebrities: to jeden z członków Pet Shop
Boys przysłał do nas maila z prośbą o zaoferowanie mu
jakiejś pracy Rogalskiego. Nie możemy mu pomóc, bo nie
mamy teraz żadnych prac Zbyszka do sprzedania, a on
pracuje nad wystawą w Zuju. Prace robi się w
pierwszej kolejności na wystawy, a potem na zamówienie.
No a gdy dochodzi do takiej sytuacji kiedy jest
więcej chętnych do zakupu obrazów, niż artysta jest w
stanie ich wytworzyć, to trzeba wybierać - kto jest
lepszym kolekcjonerem, kto ma lepszą kolekcję, bardziej
prestiżową, wpływową etc. i tu się nie liczy niestety
czy jesteś celebrity, tylko jaka jest twoja pozycja w
świecie sztuki...
Pytałaś mnie o Slimane.
Rzeczywiście niedawno Hedi Slimane - główny stylista
Diora był w Warszawie, by poznać Zbyszka Rogalskiego,
kupił dwie jego prace, robił dużo zdjęć i
...nierozpoznany wrócił do Paryża:)) (a to już twój
rewir).
Sasnal na reklamie Marca Jacobsa - no
jasne,
super!
Uściski! Łukasz
Original
Message ----------------- From: Agata Araszkiewicz
agataraszkiewicz@frufru.com Date: Tue, 25 Apr 2006
10:53:04 -0700 (PDT) To: pryk@fryz.art.pl Subject:
RE: sztuka i moda ogolnie i
prywatnie
Łukasz...
(Właśnie
nieoczekiwanie mogę odpisać od razu, bo choć miałam w
planach pracę, to komputer nie chciał się włączyć,
wymagał jakiejś aktualizacji mój system Microsoft... no
i stracone całe popołudnie, jedynie, że ten grat
działa...)
A ten dymek co widziałeś to oczywiście
praca "Projection" Laurenta Grasso z 2005
roku. Ciekawe kto ją kupił, czyli jak nazywa się ten
kolekcjoner? Oczywiście kojarzę Hedi Slimane'a (ja
po prostu czuję się świetnie na "zgniłym Zachodzie" :) -
kto wie czy nie dlatego miałam w Warszawie takie
"wypasione mieszkanie" :)... - interesują mnie wszystkie
aspekty "zepsucia" jak moda, rozrywki, ekonomia,..
Slimane robi rzeczy dla facetów, Galiano mniej mi się
podoba, za to uwielbiam Marca Jacobsa, a zwłaszcza to,
co robi dla Louisa Vuittona, choć nie w tym sezonie...)
Ja wiem, że Slimane to olimpijski bóg, który odwiedził
wasze progi :)...dlatego wydaje mi się to mimo wszystko
interesujące...I napisałam kolejnego posta w blogu (oj,
widzę, że nie czytasz...) Natomiast muszę przyznać,
że o Sasnala (dla Jacobsa) pytałam wiele osób i raczej
nikt nic nie wiedział (nawet z pewną obojętnością, nie
wiem czy szczerą), choć uważam, że to też jest
wydarzenie... No wiesz, nie żebym uważała, że Jacobs
jest ważniejszy od Derridy, co to to nie!...Ale mimo
wszystko...:) Podobnie jak Cixous zapraszała Sonię
Rykiel na konferencje naukowe, aby wygłaszała teksty,
uważam, że tzw. kultura materialna też jest tekstem,
który warto czytać i znać... A swoją drogą chciałam
Cię zapytać czy w ogóle nowe prace Rogalskiego będą do
dyspozycji i jakie ceny wchodzą w grę?
Jeśli
chodzi o aukcje, to może chodzi o to, że rynek w USA nie
ma nic wspólnego z Europą? Na tej wystawie w
Pompidou poświęconej miastu, w którym teraz przebywasz z
wystawą Rastra, jest taki film o kolekcjonerach sztuki z
LA, nakręcony w latach 70-tych i tam też są takie
przeszklone wille wypełnione Warholem - może jedna z
nich to nawet ta sama?...
I czy te aukcje
internetowe są między kolekcjonerami czy tak jak czasami
w Brukseli otwarte? Czy mógłbyś skomentować cenę za
pracę Sasnala, którą ci podałam, czy to wyjątek czy
chodzi o jakąś gradację tego rynku itd. Chyba nikt z nas
się na tym nie zna, samo hasło "komercja" budzi opór i
wielkie poruszenie w naszych kręgach...Swoistą
schizofrenię...Jest marzenie o pieniądzach, ale jakieś
takie nie-racjonalne, kosmiczne, ta sprawa niestety
grzęźnie a przesądach, podejrzeniach, ba! nawet
oskarżeniach...Są pieniądze "lepsze" i "gorsze" (oj,
wiem co mówię, sama padłam ofiarą jakichś pomówień...),
a tymczasem zwłaszcza jeśli chodzi o sztukę, to trudno
ją dziś pomyśleć poza rynkiem, choć jednak jest on jakoś
oddzielny... Sztuka komercyjna budzi w Polsce
pogardę, podczas, gdy, jak mogłam zorientować się w
wywiadach z Cindy Sherman przy okazji jej wystawy w
Paryżu - taka postać jak Juergen Teller (przypomnijmy -
autor zdjęcia Sasnala do reklamy Jacobs, do której
ciągle wracamy), z którym także współpracowała budzi jej
"podziw" dla tego jak - parafrazuję - "ktoś tak
ekstrawagancki i dekadencki mógł zaaplikować swoją wizję
do potrzeb fotografii komercyjnej..." W Warszawie to
są zupełnie nowe tematy...
Pozdrowienia,
Agata
Original
Message: ----------------- From:
pryk@fryz.art.pl Date: Wnd 25 Apr 2006 01:30:49
-0400 To: Agata Araszkiewicz
agataraszkiewicz@frufru.com Subject: sztuka i moda
ogolnie i prywatnie
Agata,
No, ma się
rozumieć, zaglądam na twojego bloga (ten o Slimane i
Rogalskim bardzo udany - to zestawienie ich zdjęć
:)). No niestety, jeśli chodzi o obrazy Zbyszka, to
są wszystkie posprzedawane. 22 maja jest w Zuju otwarcie
wystawy - będą nowe obrazy, na które, jak wiesz, czeka
kolejka chętnych, a tymczasem ceny urosły bardzo. Taki
"Mute" to byłby teraz wydatek rzędu grubo ponad 10 tys.
Euro :(. Nie wiem co to była za historia z aukcja
internetową i Sasnalem za sto tysięcy dolarów (kiedyś to
były w Polsce kapelusze za sto tysięcy :)). Rynek
aukcyjny to jest trochę osobny świat od tego, co się
dzieje w galeriach. Generalnie galerie nie za bardzo
lubią aukcje, bo tam często niezdrowo winduje się ceny.
A tak się często dzieje kiedy artysta (jak Sasnal) jest
bardzo poszukiwany, ale trudno w galeriach dostępny (bo
kolejka kolekcjonerów czeka). No niestety, też
ubolewam, że my w Warszawie nie mamy pojęcia o rynku
sztuki współczesnej i ludzie karmią się jakimiś
zabobonami albo mitami. Staram się, jak tylko mogę
tłumaczyć (aczkolwiek często ręce opadają bezsilnie), że
ze sprzedawaniem sztuki jest podobnie jak z książkami -
są wydawnictwa i księgarnie, które produkują i sprzedają
literaturę. Tak samo w sztuce są galerie, które
sprzedają prace artystów. Literatura ma w tym wypadku
taką przewagę, że książki można łatwo powielać i w
związku z tym są tanie, sztuka niestety (?) cały czas
jeszcze opiera się na pojęciu oryginału i w związku z
tym jest droga, albo bardzo droga, albo szaleńczo
droga, co budzi niezdrowe emocje, mimo że w gruncie
rzeczy rynek sztuki nie różni się zbytnio od rynku
książki - i tu i tam tak naprawdę nie jest
najważniejsze kto za ile sprzedaje, tylko co i komu.
Liczą się więc opinie krytyków, wystawy w muzeach i
instytucjach publicznych, no i przede wszystkim jakość
artystyczna. Cena to rzecz wtórna, pochodna tego co
powyżej + np. renoma galerii, zainteresowanie
kolekcjonerów. Ale w Warszawie póki co sprawy wciąż
stawia się na ostrzu noża - co jest komercyjne, a co
nie:)). Trochę to męczące. Oczywiście chętnie
sprzedawalibyśmy prace tylko w Warszawie, ale co robić,
skoro chcą je wystawiać i kupować ludzie z
zagranicy:))). W sumie nie da się ukryć, że tu zagranicą
są lepsze muzea, lepsze kolekcje, lepsze wystawy, lepsze
magazyny o sztuce (choć sama sztuka nie koniecznie
lepsza:)), więc dla naszych artystów to wspaniale, że
mogą być obecni na międzynarodowej scenie. Oj nie
wiem, coś się rozpisałem może nawet nie na
temat. :)
Pozdrawiam
serdecznie
Łukasz
ps. Kolekcjoner, który
kupił sobie Laurenta Grasso nazywa sie Blake Byrne.
Znana postać tutaj dosyć, jest m.in. trustee MOCA
(Museum of Contemporary Art w Los Angeles), któremu
niedawno podarował wielką część swojej
kolekcji.
Czytaj dalej
poniżej....
Original
Message: ----------------- From: Agata
Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com Date: Thu,
27 Apr 2006 10:07:01 -0700 (PDT) To: pryk@fryz.art.pl
Subject: RE: sztuka i moda ogolnie i
prywatnie
Łuuukasz,
No bez przesady z
tym rozgadaniem, ja napisałam chyba dużo
dlużej...:-)))
(Przypomniało mi się jak w jednym
z tekstów Derridy, w których analizuje on symbol mrówek,
które przyśniły się Cixous, nadmienia on - ponieważ sen
został mu opowiedziany przez telefon - że nie powinien
chyba napisać "gdy rozmawialiśmy przez telefon",
ponieważ gdy Hélene dzwoni do niego, lub on do niej to
zawsze raczej tylko ona mówi, a on słucha...)
No
ale nie będziemy się licytować...
Dochodząc do
sedna sprawy, muszę Ci jednak powiedzieć, że na rynku
książkowym -jeśli masz wstępnie niewątpliwie słuszność z
tym porównaniem galerii do wydawnictwa - panuje jednak
"niepisana" zasada, że bardzo często najwięcej zarabiają
marni pisarze...Stąd można mieć ten etos ubogiego
geniusza (który tak bardzo czasem daje się we znaki)
...i z jego wyżyn niewinnych ludzi chłostać...
Z
drugiej strony znany jest esej Dubrawki Ugresić (z
książki "Czytanie zabronione"), która pewnie w Holandii
jakoś wiąże koniec z końcem (choć mam nadzieję, że nie
najgorzej się wiedzie tak znakomitej pisarce) o Jackie
Collins czy jak jej tam, autorce harlequinów (i siostrze
aktorki z "Dynastii" ), która jest miliarderką, bo
sprzedaje miliony tych swoich nazwijmy to nieładnie
"gniotów". Ugresić porównuje te jej produkcje do
realnego socjalizmu, nazywa te książki
"produkcyjniakami" (ale! kapitalistycznymi). Zresztą na
okładce jej esejów jest pomieszczona reprodukcja tej
pracy włoskiego artysty, które swoje drogocenne
wydzieliny zamknął w puszce ("Shit of the artist"!...).
Ale o ile ten shit jest inny od shitu Collins, chciało
by się powiedzieć J... Sztuka przez to, że ma tę
cechę "oryginału" powoduje, że to, co sprzedaje się
drogo nie zawsze musi być złe...A nawet właśnie jest
dobre, jeśli nie - bardzo dobre... (co nie oznacza, że
rzeczy tanie są złe również lub że wielcy artyści nie
przymierają czasem głodem...)... Jednak w jaki
sposób rynek sztuki uniknął tego, że co drogie może nie
być mierne, to już twój rewir, ty musisz
powiedzieć...(czy chodzi o to, że aby być kolekcjonerem
trzeba też mieć poziom, czy o relację między władzą,
pieniędzmi a wartościami artystycznymi, które są w miarę
proporcjonalne?...Mi się wydaje, że to jednak jest
inaczej niż na rynku książki, na którym też oczywiście
można zarobić, ale właśnie częściej schlebiając tanim
gustom, a krytyka literacka jest potrzebna tylko sobie
samej...Zaś sztuka, by być droga musi pozostać elitarna,
czy nie?)
Ale należy też pamiętać, że Lem był
milionerem chyba także...Nie mówiąc o
Derridzie...
Dzięki, że mi napisałeś o aukcjach,
interesowało mnie właśnie jakie jest ich znaczenie.
Rozumiem, że organizują je przede wszystkim
kolekcjonerzy- insiderzy?
Powodzenia w LA,
Agata
Ps. Rzeczywiście Rogalski drogi :(...,
za cienka jestem na "prawdziwe" kolekcjonownie :),
cieszę się, że podoba ci się podobieństwo jego ze
Slimanem...:-)))
Original
Message: ----------------- From:
pryk@fryz.art.pl Date: Fri, 28 Apr 2006 01:30:49
-0400 To: Agata Araszkiewicz
agataraszkiewicz@frufru.com Subject: RE: sztuka i
moda ogolnie i prywatnie
aaa,
Bardzo ładną
nam zrobiłaś laurkę na blogu [chodzi o zdjęcie Rastra z
Los Angeles, które przysłał mi Ł. i które zamieściłam w
poście o tym właśnie tytule-AA], dzięki :)! No
faktycznie, przewaga sztuki na tym polega, że zarabia
się nie na masowej sprzedaży, lecz zakupach dokonywanych
przez muzea i kolekcjonerów - konkretnych ludzi, o
konkretnych zainteresowaniach i wiedzy, choć oni też
mają przecież czasem zły gust :). Myślę, że
kolekcjonowanie sztuki przez prywatnych ludzi to w sumie
rodzaj mecenatu - gdyby nie ci bardzo na ogół zamożni
ludzie, to wiele galerii i artystów musiałoby sobie
szukać innego zajęcia, znacznie mniej wyrafinowanego
:(. Ale to fakt - dzięki prywatnym pieniądzom (i w
jakiejś części publicznym też -muzea) obszar sztuki
współczesnej cieszy się niezwykłą wolnością, mnóstwo
radykalnych działań i eksperymentów, również takich, na
widok których "zwykli ludzie" pukają się w czoło.
Fajnie, cieszę się, że udaje nam się działać w tym
obszarze :).
Uściski Łukasz
Original
Message: ----------------- From: Agata
Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com Date: Thu,
18 May 2006 17:28:50 -0700 To:
pryk@fryz.art.pl Subject: nasze maile do
blogu
Łukasz, tak sobie pomyślałam w sumie
czy nie miałbyś nic przeciwko temu, abym umieściła nasze
maile w blogu? Myślę, że wiele ciekawych rzeczy zostało
powiedzianych...nie tylko na temat rynku
sztuki... Chciałabym to zrobić jak najszybciej po
zastanowieniu, przesyłam Ci wersję do autoryzacji,
odpowiedz jak tylko będziesz mógł. Ile jeszcze
będziecie w LA? Ucałowania
(paryskie!), Agata
Original
Message: -------------------- From:
pryk@fryz.art.pl Date: Fri, 19 May 2006 04:15:13
–0400 To: Agata Araszkiewicz
agataraszkiewicz@frufru.com Subject: nasze maile do
blogu
Hej Agata, Już za trzy dni wracamy
:((. Sporo różnych obserwacji i
przemyśleń... Naprawdę chcesz te mejle dać na
blog??? Ale czy to ma ręce i nogi??? Już nie pamiętam
dokładnie co napisałem. To mi poślij do
przeczytania.
Uściski Łukasz
Original
Message: ----------------- From: Agata
Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com Date: Wed,
31 May 2006 10:27:07 -0700 (PDT) To:
pyk@fryz.art.pl Subject: RE: nasze maile do
blogu
Łukasz, I jak tam po powrocie????
Nie odzywałam się, bo myślałam, że urwanie głowy...Ale
oto nasze maile, przejrzyj i autoryzuj, popraw, co
chcesz, ja myślę, że materiał podobnie jak temat super
ciekawy i ważny i w ogóle niewyczerpany...:)
I
jak Warszawa was powitała?
Agata
Original
Message: ----------------- From:
pyk@fryz.art.pl Date: Wed, 31 May 2006 13:38:51
-0400Wed To: Agata
Araszkiewiczagataraszkiewicz@frufru.com Subject: RE:
nasze maile do blogu
Agata... Jak nas Warszawa
powitała?? Piękną zielenią oczywiście!!! I wystawą
Rafała Bujnowskiego w Zuju, chyba raczej
niezrozumianą....:( Oj, tak. Jeszcze w
międzyczasie był wernisaż Sasnala, a potem u nas
Maciejowski - oj, była zabawa... Co do bloga - no
tak, temat niewyczerpany - mejle ok, jedyna poprawka, że
Zbyszek nie ma w końcu wystawy w Zuju - musiał ją
odwołać z powodów rodzinnych,
niestety... Uściski!