Blog Agaty Araszkiewicz Blog Agaty Araszkiewicz    

Wymiana mailów z Łukaszem Gorczycą na linii Paryż - Los Angeles na temat rynku sztuki i mody

   

GeekLogPostanowiłam zamieścić, za zgodą Łukasza, wymianę naszych mailów podczas pobytu Rastra w Los Angeles, na przełomie kwietnia i maja, które nieoczekiwanie zeszły na zbyt ciekawe, aby je trzymać w ukryciu, tematy....Tym sposobem nie tylko sam blog zyskuje nowy wymiar, ale także mogą one posłużyć jako komenatrz do zamieszczonych przez mnie w tym okresie treści, gdyż tematy naszej korespondecnji i to, o czym pisałam, czasami się ze sobą w nieunkniony sposób krzyżuje.
Życzę miłej lektury wszystkim Czytelni(cz)kom!...



Original Message:
-----------------
From: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Date: Wed, 19 Apr 2006 10:13:19 -0700 (PDT)
To: pryk@fryz.art.pl
Subject: sztuka i moda ogolnie i prywatnie


Hej Łukasz,
piszę maila, bo nie udało nam się dłużej zobaczyć w Warszawie, a chciałbym zapytać więc czy zaakceptujesz wymianę maili na temat mody i rynku sztuki,
czyli co ty myślisz o reklamie Sasnala dla Marca Jacobsa? Lubisz w ogóle modę?
Czy byłeś krytyczny? ja raczej uważam, ze to super chyba!... A przede wszystkim
widziałam aukcję internetową z "sasnalem" za jakieś 120 tysięcy dolarów, mówiłam ci to? co o tym myślisz? Bardzo mnie to interesuje...
A jeszcze, że uważam w sumie ten mariaż Sasnala z MJ za bardzo
sexy...na tym podłym świecie...
I że
dlaczego nie chcesz żeby Rogalski, jak mi mówiłeś, namalował coś na zamówienie tych "ważnych" piosenakrzy, nie pamiętam których? gdyby to byli zwykli klienci inni to też tego"malowania na zamówienie" - nie praktykujesz?
Ile będziecie w Los Angeles? (W Pompidou trwa właśnie wystawa na ten temat...).

c.d.n., pozdrawiam
Ciebie i Gosię, pa! Agata


Original Message:
-----------------
From: pryk@fryz.art.pl
Date: Tue, 25 Apr 2006 01:30:49 -0400
To: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Subject: sztuka i moda ogolnie i prywatnie

Agata,
No, własnie jestem bardzo ciekaw tej wystawy w Pompidou. Siedzimy dokładnie w Los Angeles, w Chinatown. Mamy tu własną galerię na miesiąc - wczoraj byliśmy na kolacji w willi jednego z dużych tutejszych kolekcjonerów. Tak, jak to sobie zawsze wyobrażałem: przeszklona willa wypełniona sztuką z widokiem na całe Los Angeles w dole (czyli miliony światełek i gdzieś tam ocean w oddali). Delikatny, dobrze upieczony indyk, bardzo dobre francuskie wino (bo drugi dom w Paryżu) i olbrzymia projekcja wideo na murze nad basenem, która przedstawia kłęby dymu (eksplozja?) z rozpędem wypełniające paryskie ulice.
No, ale wieczorami tu w L.A. jednak chłodno, pustynia niedaleko, a od wody ciągnie wiatr.
Wracają do spraw sztuki, mody i celebrities:
to jeden z członków Pet Shop Boys przysłał do nas maila z prośbą o zaoferowanie mu jakiejś pracy Rogalskiego. Nie możemy mu pomóc, bo nie
mamy teraz żadnych prac Zbyszka do sprzedania, a on pracuje nad wystawą w Zuju.
Prace robi się w pierwszej kolejności na wystawy, a potem na zamówienie. No
a gdy dochodzi do takiej sytuacji kiedy jest więcej chętnych do zakupu obrazów, niż artysta jest w stanie ich wytworzyć, to trzeba wybierać - kto jest lepszym kolekcjonerem, kto ma lepszą kolekcję, bardziej prestiżową, wpływową etc. i tu się nie liczy niestety czy jesteś celebrity, tylko jaka jest twoja pozycja w świecie sztuki...

Pytałaś mnie o Slimane. Rzeczywiście niedawno Hedi Slimane - główny stylista Diora był w Warszawie, by poznać Zbyszka Rogalskiego, kupił dwie jego prace, robił dużo zdjęć i ...nierozpoznany wrócił do Paryża:)) (a to już twój rewir).

Sasnal na reklamie Marca Jacobsa - no jasne, super!

Uściski!
Łukasz


Original Message
-----------------
From: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Date: Tue, 25 Apr 2006 10:53:04 -0700 (PDT)
To: pryk@fryz.art.pl
Subject: RE: sztuka i moda ogolnie i prywatnie


Łukasz...

(Właśnie nieoczekiwanie mogę odpisać od razu, bo choć miałam w planach pracę, to komputer nie chciał się włączyć, wymagał jakiejś aktualizacji mój system Microsoft... no i stracone całe popołudnie, jedynie, że ten grat działa...)

A ten dymek co widziałeś to oczywiście praca "Projection" Laurenta Grasso z 2005 roku.
Ciekawe kto ją kupił, czyli jak nazywa się ten kolekcjoner?
Oczywiście kojarzę Hedi Slimane'a (ja po prostu czuję się świetnie na "zgniłym Zachodzie" :) - kto wie czy nie dlatego miałam w Warszawie takie "wypasione mieszkanie" :)... - interesują mnie wszystkie aspekty "zepsucia" jak moda, rozrywki, ekonomia,.. Slimane robi rzeczy dla facetów, Galiano mniej mi się podoba, za to uwielbiam Marca Jacobsa, a zwłaszcza to, co robi dla Louisa Vuittona, choć nie w tym sezonie...) Ja wiem, że Slimane to olimpijski bóg, który odwiedził wasze progi :)...dlatego wydaje mi się to mimo wszystko interesujące...I napisałam kolejnego posta w blogu (oj, widzę, że nie czytasz...)
Natomiast muszę przyznać, że o Sasnala (dla Jacobsa) pytałam wiele osób i raczej nikt nic nie wiedział (nawet z pewną obojętnością, nie wiem czy szczerą), choć uważam, że to też jest wydarzenie...
No wiesz, nie żebym uważała, że Jacobs jest ważniejszy od Derridy, co to to nie!...Ale mimo wszystko...:) Podobnie jak Cixous zapraszała Sonię Rykiel na konferencje naukowe, aby wygłaszała teksty, uważam, że tzw. kultura materialna też jest tekstem, który warto czytać i znać...
A swoją drogą chciałam Cię zapytać czy w ogóle nowe prace Rogalskiego będą do dyspozycji i jakie ceny wchodzą w grę?

Jeśli chodzi o aukcje, to może chodzi o to, że rynek w USA nie ma nic wspólnego z Europą?
Na tej wystawie w Pompidou poświęconej miastu, w którym teraz przebywasz z wystawą Rastra, jest taki film o kolekcjonerach sztuki z LA, nakręcony w latach 70-tych i tam też są takie przeszklone wille wypełnione Warholem - może jedna z nich to
nawet ta sama?...

I czy te aukcje internetowe są między kolekcjonerami czy tak jak czasami w Brukseli otwarte? Czy mógłbyś skomentować cenę za pracę Sasnala, którą ci podałam, czy to wyjątek czy chodzi o jakąś gradację tego rynku itd. Chyba nikt z nas się na tym nie zna, samo hasło "komercja" budzi opór i wielkie poruszenie w naszych kręgach...Swoistą schizofrenię...Jest marzenie o pieniądzach, ale jakieś takie nie-racjonalne, kosmiczne, ta sprawa niestety grzęźnie a przesądach, podejrzeniach, ba! nawet oskarżeniach...Są pieniądze "lepsze" i "gorsze" (oj, wiem co mówię, sama padłam ofiarą jakichś pomówień...), a tymczasem zwłaszcza jeśli chodzi o sztukę, to trudno ją dziś pomyśleć poza rynkiem, choć jednak jest on jakoś oddzielny...
Sztuka komercyjna budzi w Polsce pogardę, podczas, gdy, jak mogłam zorientować się w wywiadach z Cindy Sherman przy okazji jej wystawy w Paryżu - taka postać jak Juergen Teller (przypomnijmy - autor zdjęcia Sasnala do reklamy Jacobs, do której ciągle wracamy), z którym także współpracowała budzi jej "podziw" dla tego jak - parafrazuję - "ktoś tak ekstrawagancki i dekadencki mógł zaaplikować swoją wizję do potrzeb fotografii komercyjnej..."
W Warszawie to są zupełnie nowe tematy...

Pozdrowienia, Agata

Original Message:
-----------------
From: pryk@fryz.art.pl
Date: Wnd 25 Apr 2006 01:30:49 -0400
To: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Subject: sztuka i moda ogolnie i prywatnie

Agata,

No, ma się rozumieć, zaglądam na twojego bloga (ten o Slimane i Rogalskim bardzo udany - to zestawienie ich zdjęć :)).
No niestety, jeśli chodzi o obrazy Zbyszka, to są wszystkie posprzedawane. 22 maja jest w Zuju otwarcie wystawy - będą nowe obrazy, na które, jak wiesz, czeka kolejka chętnych, a tymczasem ceny urosły bardzo. Taki "Mute" to byłby teraz wydatek rzędu grubo ponad 10 tys. Euro :(.
Nie wiem co to była za historia z aukcja internetową i Sasnalem za sto tysięcy dolarów (kiedyś to były w Polsce kapelusze za sto tysięcy :)). Rynek aukcyjny to jest trochę osobny świat od tego, co się dzieje w galeriach. Generalnie galerie nie za bardzo lubią aukcje, bo tam często niezdrowo winduje się ceny. A tak się często dzieje kiedy artysta (jak Sasnal) jest bardzo poszukiwany, ale trudno w galeriach dostępny (bo kolejka kolekcjonerów czeka).
No niestety, też ubolewam, że my w Warszawie nie mamy pojęcia o rynku sztuki współczesnej i ludzie karmią się jakimiś zabobonami albo mitami. Staram się, jak tylko mogę tłumaczyć (aczkolwiek często ręce opadają bezsilnie), że ze sprzedawaniem sztuki jest podobnie jak z książkami - są wydawnictwa i księgarnie, które produkują i sprzedają literaturę. Tak samo w sztuce są galerie,
które sprzedają prace artystów. Literatura ma w tym wypadku taką przewagę, że
książki można łatwo powielać i w związku z tym są tanie, sztuka niestety (?) cały czas jeszcze opiera się na pojęciu oryginału i w związku z tym jest droga,
albo bardzo droga, albo szaleńczo droga, co budzi niezdrowe emocje, mimo że
w gruncie rzeczy rynek sztuki nie różni się zbytnio od rynku książki - i tu i
tam tak naprawdę nie jest najważniejsze kto za ile sprzedaje, tylko co i komu. Liczą się więc opinie krytyków, wystawy w muzeach i instytucjach publicznych, no i przede wszystkim jakość artystyczna.
Cena to rzecz wtórna, pochodna tego co powyżej + np. renoma galerii,
zainteresowanie kolekcjonerów.
Ale w Warszawie póki co sprawy wciąż stawia się na ostrzu noża - co jest komercyjne, a co nie:)). Trochę to męczące. Oczywiście chętnie sprzedawalibyśmy prace tylko w Warszawie, ale co robić, skoro chcą je wystawiać i kupować ludzie z zagranicy:))). W sumie nie da się ukryć, że tu zagranicą są lepsze muzea, lepsze kolekcje, lepsze wystawy, lepsze magazyny o sztuce (choć sama sztuka nie koniecznie lepsza:)), więc dla naszych artystów to wspaniale, że mogą być obecni na międzynarodowej scenie.
Oj nie wiem, coś się rozpisałem może nawet nie na temat.
:)

Pozdrawiam serdecznie

Łukasz

ps. Kolekcjoner, który kupił sobie Laurenta Grasso nazywa sie Blake Byrne. Znana postać tutaj dosyć, jest m.in. trustee MOCA (Museum of Contemporary Art w Los Angeles), któremu niedawno podarował wielką część swojej kolekcji.


Czytaj dalej poniżej....

Original Message:
-----------------
From: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Date: Thu, 27 Apr 2006 10:07:01 -0700 (PDT)
To: pryk@fryz.art.pl
Subject: RE: sztuka i moda ogolnie i prywatnie


Łuuukasz,

No bez przesady z tym rozgadaniem, ja napisałam chyba dużo dlużej...:-)))

(Przypomniało mi się jak w jednym z tekstów Derridy, w których analizuje on symbol mrówek, które przyśniły się Cixous, nadmienia on - ponieważ sen został mu opowiedziany przez telefon - że nie powinien chyba napisać "gdy rozmawialiśmy przez telefon", ponieważ gdy Hélene dzwoni do niego, lub on do niej to zawsze raczej tylko ona mówi, a on słucha...)

No ale nie będziemy się licytować...

Dochodząc do sedna sprawy, muszę Ci jednak powiedzieć, że na rynku książkowym -jeśli masz wstępnie niewątpliwie słuszność z tym porównaniem galerii do wydawnictwa - panuje jednak "niepisana" zasada, że bardzo często najwięcej zarabiają marni pisarze...Stąd można mieć ten etos ubogiego geniusza (który tak bardzo czasem daje się we znaki) ...i z jego wyżyn niewinnych ludzi chłostać...

Z drugiej strony znany jest esej Dubrawki Ugresić (z książki "Czytanie zabronione"), która pewnie w Holandii jakoś wiąże koniec z końcem (choć mam nadzieję, że nie najgorzej się wiedzie tak znakomitej pisarce) o Jackie Collins czy jak jej tam, autorce harlequinów (i siostrze aktorki z "Dynastii" ), która jest miliarderką, bo sprzedaje miliony tych swoich nazwijmy to nieładnie "gniotów". Ugresić porównuje te jej produkcje do realnego socjalizmu, nazywa te książki "produkcyjniakami" (ale! kapitalistycznymi). Zresztą na okładce jej esejów jest pomieszczona reprodukcja tej pracy włoskiego artysty, które swoje drogocenne wydzieliny zamknął w puszce ("Shit of the artist"!...). Ale o ile ten shit jest inny od shitu Collins, chciało by się powiedzieć J...
Sztuka przez to, że ma tę cechę "oryginału" powoduje, że to, co sprzedaje się drogo nie zawsze musi być złe...A nawet właśnie jest dobre, jeśli nie - bardzo dobre... (co nie oznacza, że rzeczy tanie są złe również lub że wielcy artyści nie przymierają czasem głodem...)...
Jednak w jaki sposób rynek sztuki uniknął tego, że co drogie może nie być mierne, to już twój rewir, ty musisz powiedzieć...(czy chodzi o to, że aby być kolekcjonerem trzeba też mieć poziom, czy o relację między władzą, pieniędzmi a wartościami artystycznymi, które są w miarę proporcjonalne?...Mi się wydaje, że to jednak jest inaczej niż na rynku książki, na którym też oczywiście można zarobić, ale właśnie częściej schlebiając tanim gustom, a krytyka literacka jest potrzebna tylko sobie samej...Zaś sztuka, by być droga musi pozostać elitarna, czy nie?)

Ale należy też pamiętać, że Lem był milionerem chyba także...Nie mówiąc o Derridzie...

Dzięki, że mi napisałeś o aukcjach, interesowało mnie właśnie jakie jest ich znaczenie. Rozumiem, że organizują je przede wszystkim kolekcjonerzy- insiderzy?

Powodzenia w LA,
Agata

Ps. Rzeczywiście Rogalski drogi :(..., za cienka jestem na "prawdziwe" kolekcjonownie :), cieszę się, że podoba ci się podobieństwo jego ze Slimanem...:-)))

Original Message:
-----------------
From: pryk@fryz.art.pl
Date: Fri, 28 Apr 2006 01:30:49 -0400
To: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Subject: RE: sztuka i moda ogolnie i prywatnie

aaa,

Bardzo ładną nam zrobiłaś laurkę na blogu [chodzi o zdjęcie Rastra z Los Angeles, które przysłał mi Ł. i które zamieściłam w poście o tym właśnie tytule-AA], dzięki :)!
No faktycznie, przewaga sztuki na tym polega, że zarabia się nie na masowej sprzedaży, lecz zakupach dokonywanych przez muzea i kolekcjonerów - konkretnych ludzi, o konkretnych zainteresowaniach i wiedzy, choć oni też mają przecież czasem zły gust :). Myślę, że kolekcjonowanie sztuki przez prywatnych ludzi to w sumie rodzaj mecenatu - gdyby nie ci bardzo na ogół zamożni ludzie, to wiele galerii i artystów musiałoby sobie szukać innego zajęcia, znacznie mniej wyrafinowanego :(.
Ale to fakt - dzięki prywatnym pieniądzom (i w jakiejś części publicznym też -muzea) obszar sztuki współczesnej cieszy się niezwykłą wolnością, mnóstwo radykalnych działań i eksperymentów, również takich, na widok których "zwykli ludzie" pukają się w czoło. Fajnie, cieszę się, że udaje nam się działać w tym obszarze :).

Uściski
Łukasz

Original Message:
-----------------
From: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Date: Thu, 18 May 2006 17:28:50 -0700
To: pryk@fryz.art.pl
Subject: nasze maile do blogu


Łukasz, tak sobie pomyślałam w sumie czy nie miałbyś nic przeciwko temu, abym umieściła nasze maile w blogu? Myślę, że wiele ciekawych rzeczy zostało powiedzianych...nie tylko na temat rynku sztuki...
Chciałabym to zrobić jak najszybciej po zastanowieniu, przesyłam Ci wersję do autoryzacji, odpowiedz jak tylko będziesz mógł.
Ile jeszcze będziecie w LA?
Ucałowania (paryskie!),
Agata



Original Message:
--------------------
From: pryk@fryz.art.pl
Date: Fri, 19 May 2006 04:15:13 –0400
To: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Subject: nasze maile do blogu


Hej Agata,
Już za trzy dni wracamy :((.
Sporo różnych obserwacji i przemyśleń...
Naprawdę chcesz te mejle dać na blog???
Ale czy to ma ręce i nogi??? Już nie pamiętam dokładnie co napisałem. To mi poślij do przeczytania.

Uściski
Łukasz


Original Message:
-----------------
From: Agata Araszkiewicz agataraszkiewicz@frufru.com
Date: Wed, 31 May 2006 10:27:07 -0700 (PDT)
To: pyk@fryz.art.pl
Subject: RE: nasze maile do blogu


Łukasz,
I jak tam po powrocie???? Nie odzywałam się, bo myślałam, że urwanie głowy...Ale oto nasze maile, przejrzyj i autoryzuj, popraw, co chcesz, ja myślę, że materiał podobnie jak temat super ciekawy i ważny i w ogóle niewyczerpany...:)

I jak Warszawa was powitała?

Agata

Original Message:
-----------------
From: pyk@fryz.art.pl
Date: Wed, 31 May 2006 13:38:51 -0400Wed
To: Agata Araszkiewiczagataraszkiewicz@frufru.com
Subject: RE: nasze maile do blogu

Agata...
Jak nas Warszawa powitała??
Piękną zielenią oczywiście!!!
I wystawą Rafała Bujnowskiego w Zuju, chyba raczej niezrozumianą....:(
Oj, tak.
Jeszcze w międzyczasie był wernisaż Sasnala, a potem u nas Maciejowski - oj, była zabawa...
Co do bloga - no tak, temat niewyczerpany - mejle ok, jedyna poprawka, że Zbyszek nie ma w końcu wystawy w Zuju - musiał ją odwołać z powodów rodzinnych, niestety...
Uściski!

luk


Wymiana mailów z Łukaszem Gorczycą na linii Paryż - Los Angeles na temat rynku sztuki i mody | 0 komentarzy |
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
 Prawa Autorskie © 2007 Blog Agaty Araszkiewicz
 Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Wersja Geeklog 
Strona wygenerowana w 0.38 sekund