Wednesday, May 24 2006 @ 03:40 AM CEST Autor: aa Odsłon: 123
Chyba dużo jeszcze wody upłynie
w Sekwanie zanim Instytut Polski stanie się "miejscem"
na artystycznej mapie Paryża, jednak dzisiaj otwarta
wystawa "Jeux interdits" ("Zakazane gry" to dobry tytuł,
w sytuacji, gdy o sztukę współczesną w Polsce toczą się
procesy sądowe...i gdy stała się ona tak naprawdę polem
debat o nowoczesne państwo) prezentue dynamiczne oblicze
polskiej sceny współczesnej dalekie od
"postkomunistycznych" klisz i getta etniczności. Głównie
same pierworzędne nazwiska - może dzieła bardziej
drugorzędne ktoś mógły powiedzieć - ale czasami widać
nieoczekiwane rysy świeżości w kolekcjach
nie-pierwszoplanowych, jak to ma miejsce w przypadku
białostockiego Arsenału. W ogóle jeśli chodzi o kolekcje
"prowincjonalne" to powinny doczekać się one wreszcie
jakiejś filozoficznej "éloge" (chyba, że za taką można
by traktować rozważania o literaturze "mniejszej"
Deleuze'a...), gdyż często odbijają one wierniej, w
bardziej dosadnych kreskach, ukryte oblicze współczesnej
sztuki. A jeśli chodzi o jej polską wersję to trzeba
przyznać, że pomaga jej we wpasowaniu się w
interancjonalne ciągi wprowadzenie Guy Amselema
pomieszczone w katalogu ("W co grają Polacy?", tytuł
zaczerpnięty z pracy Jóżefa Robakowskiego "Zabawy
Polaków"). Były dyrektor wydziału sztuk plastycznych w
Ministerstwie Kultury, a potem Komisarz Sezonu Polskiego
pisze z werwą i lekkością, starając się znaleźć do
każdego dzieła odpowiedni koncept z myśli współczesnej
(chodzi głównie o filozofię różnicy, myślenie genderowe
i teksty transgresji)...Co do sztuki polskiej dobrze
pasuje. Główna teza Amsellema jest taka, że do 1989 roku
sztuka, jak i inne formy kreacji z powodów historycznych
i politycznych podporządkowane były, mówiąc z grubsza,
"paradygmatowi romantycznemu", który z góry określał
polski system artystyczny, "prowokując przypisanie sztuk
wizualnych do stałego miejsca pobytu w narodowym
zamknięciu", do "metaforycznego prze-pisywania wielkiej
patriotycznej opowieści". Rok 1989 przynosi zniesienie
cenzury, ale pozbawia artystę patriotycznej
misji...narzucając sztuce "powrót do samej siebie"...,
co przynosi wiele pytań i dyskusji. Taki punkt widzenia,
bez wątpienia cudzoziemski - gdyż zwykliśmy w Polsce
raczej szukać ciągłości i wynikania z epoki poprzedniej
(zresztą obie postawy mają rację bytu) - tłumaczy jednak
tę jakąś gwałtowność i wręcz rewolucyjny impet, z jakim
nowa sztuka się instaluje.
Dalej autor w swym
tekście zachowuje się trochę jak teoretyk, trochę jak
historyk, trochę jak artysta, który dysponuje dwoma
podzbiorami - w jednym są dzieła, w drugim koncepty - i
przypasowuje je do siebie, rysuje rodzaj funkcji. Zabieg
z pozoru nieoczywisty wpisuje polską sztukę w historię
światowej myśli. Praca Klamana "Katabasis" (1993),
posługująca się organami ludzkimi, zostaje odczytana
przez pryzmat bio-polityki Michela Foucaulta (kiedyś
zarządzano prawnymi jednostkami, a teraz materialnymi
ciałami...) oraz Van Gogha w interpretacji Artauda,
który samookaleczeniem próbował osiągnąć "ciało bez
oragnów" i jego skrajną afirmację (ucho w pracy Klamana
- obcięte ucho Van Gogha...).... Praca Nieznalskiej "bez
tytułu" (1999), która przedstawia zdjęcie psa (suki) i
nagiego mężczyzny zostaje zinterpretowana przez kocept
"stawania się psem", który - na przykładzie analizy
tekstu rosyjskiego pisarza, który podjął decyzję
zostania psem - Deleuze uczynił bazą swej teorii
"stawania się (zawsze mniejszościowego)"...W ten sposób
opozycja, którą chciało by się czytać w pracy artystki
(mężczyzna-kobieta, człowiek -zwierzę) zostaje zniesiona
na rzecz bardziej otwierającego pro-mniejszościowego i
anty-wykluczającego przekazu...
....(dalej
czytaj poniżej)...
Warto wspomnieć, że
ogólno-historyczna synteza, którą były Komisarz Sezonu
się tak swobodnie posługuje, pochodzi prawdopodobnie z
jego książki, która właśnie się ukazała "Polska
wyobraźnia" ("L'Imaginaire polonais"). Jest to rodzaj
opowieści o polskiej historii i kulturze dla Francuzów
przez pryzmat psychonalizy oraz różne obszary kreacji,
sztuki, fanatzmatów...
PS. Jeszcze jej nie
przeczytałam, choć dostałam niedawno egzemplarz na miłym
wieczorku, gdzie poznałam m.in. Ritę Gombrowicz (jako
niezwykle dynamiczną, "bardzo śmieszną panią" - nie
mogłam oderwać od niej oczu), która odwiozła mnie potem
do domu - okazało się, że jesteśmy sąsiadkami....
Na wernisażu, który upłynął w
"swojskiej" atmosferze widziano (prócz uwiecznionych na
zdjęciach): Monikę Szewczyk, dyrektorkę "Arsenału",
Klaudię Podsiadło i Beatę Podgóską ( z Instytutu
Polskiego), filozofkę i przyjaciółkę Polski Francoise
Collin wraz z włoską filozofką różnicy Fredericą, Jeana
Pierra Salgasa (francuskiego znawcę Gombrowicza), Przemo
Wojciechowskiego (polskiego artystę wykształconego i
mieszkającego w Paryżu), Marię Stauber, Patryka
Komorowskiego, Ewę Izabellę Nowak, paru francuskich
artystów, sympatyków Polski i rzesze
młodzieży....
Marta Deskur wraz z przyjacielem na tle
swojej pracy "Andrzej i Pysio"
Guy Amsellem na
tle pracy Nieznalskiej
Pani Ludwika Stauber (nieoczekiwany
gość z Niemiec, przyjaciółka Zuzanny Ginczanki -
bohaterki mojej książki o melancholii www.oska.org.pl/ginczanka
- jeszcze z Równego Wołyńskiego, to ona przechowała w
niebywały sposób wiersz "non omnis moriar" ) na tle
tablicy z tytułem wystawy
Pierwszy z lewej Ambasador Polski Jan
Tombiński tuż po wygłoszeniu okolicznościowego toastu w
Ambasadzie
Małdorzata Markiewicz, Kwiaty, 2005,
lightbox
Kozyra i jej "Krzysztof Czerwiński" -
portret bezdomnego na tle scenerii znanej z wywołujących
niegadyś skandal "Więzów krwi" doczekuje się analizy w
siatce pojęć związanych z gender i Judtih Butler (to
najbardziej "genederowa" w sensie butlerowskim polska
artystka, zdaje się mówić autor). Płeć jako
a-anatomiczny konstrukt, wtónie seksualny, a pierwotnie
związany z hierachią władzy... Marta Deskur ze
zdjęciem "Andrzej i Pysio" czytana przez Kristevą i
"stadium lustra" Lacana przynosi nam "opowieść" o
rodzinie zdekomponowanej (mężczyzna i chłopiec w
strojach militarnych, mężczyzna przystawia pistolet do
głowy) czy stanowią "straszną przepowiednię"? (rok 1999,
w którym powstało zdjęcie to rok, w którym dwóch
chłopców strzelało do swoich rówieśnikó w amerykańskim
liceum...)
Dalej parę smaczków: Żmijewski
"Nasz śpiewnik" - "pustynia realności" zdanie z filmu
"Matrix" przeinterpretowane przez Slavoja
Zizka
Natalia LL - feministyczna pionierka,
krytyka konsumeryzmu, która prócz konotacji erotycznych
dosłownie odwołuje się do symboliki
"kastracji"...
filmy Azorro - krytyka
post-modernistycznego upodobania do symulakrów i jego
zamknięcia się w ciągłych cytatach, gombrowiczowska
niedojrzałość, absurd Mrożka
Zofia Kulik -
demontuje ikonografię systemu
totalitarnego
Izabela Gustowska - podwójność ja -
podwójność symulakrów
Zbigniew Libera - banalność
zła Hannah Arendt, jaka sztuka po
Baudrillardzie?
Józef Robakowski - parodia
tradycyjnej polskiej postawy traktującej sztukę jako
rodzaj osobistego poświęcenia (Wideo-masochizmy...)
Paweł Althamer - spadkobierca Josepha Beuysa -
sztuka jest mniej dziełem materialnym, a bardziej
narzędziem do pobudzenia świadomości
społecznej...
....Zrzucając "płaszcz Konrada"
sztuka polska po 1989 roku zwróciła się gwałtownie w
stronę pytań o swoje "fundamenty kulturowej tożsamości -
polskości, narodu, chrześcijańskiego dziedzictwa,
zbiorowej pamięci" - podkreśla Amsellem. Ta tożsamość to
także pytania o jednostkę w jej stanie "innym",
"odmiennym", pytanie o kobiety. 10 artystek na 18
wystawianych artystów to dobra proporcja, która
wychwytuje istotną zmianę polskiej współczesności.
Synteza dokonana przez "obce" spojrzenie nie tylko
stawia polską sztukę daleko poza polskimi kompleksami,
ale także pokazuje jej wielokierunkowy, wielopoziomowy
dialog (polilog?) z kulturą europejską. Wystawa z
Białegostoku wydaje mi się ważnym uzupełnieniem tego, co
pokazano z młodej polskiej sztuki w Paryżu w Sezonie
Polskim przezd dwoma laty (nie tylko chodzi o to, że
wystawy były głównie "męskie", ale także dlatego, że
spełniały post-komunistyczną kliszę, którą chciano
widzieć we Francji...). Podobne zdania słyszałam też od
młodszej publiczności na wernisażu... Tak widziana
panorama polskiej sztuki polemizuje także z kliszą
"sztuki krytycznej", którą sam autor atakuje jako zbyt
redukcyjną.
Tekst Amsellema może być traktowany
jako dobry "mediator" - wszyscy wiemy, że sztuka
współczesna go potrzebuje, aby dotrzeć do szerszej
publiczności. A już na pewno potzrebuje go sztuka polska
na Zachodzie. I choć miałabym do niego zastrzeżenia
(albo uzupełnienia) jeśli chodzi o kobiece imaginarium -
wydaje mi się, że jeśli chodzi o "kwiatowe prace"
Morozewicz czy Markiewicz to można szukać konceptów
kobiet-kwiatów w feministycznej filozofii, Gustowska zaś
odwołuje się explicite do symbolów (kobiecej)
melancholii jak lustro czy podwojenie opisane u
Kristevej - to widać, że autor zadał sobie trud poznania
kultury i sztuki polskiej i rozumienia jej. A pisanie o
tym daje mu coś w rodzaju "fun", więc i ja się tutaj
podzieliłam jego "strzałkami"...
"Jeux
interdits" - Instytut Polski w Paryżu, 24 maja do 15
września W wystaiwe biorą udział: Azorro, Paweł
Althamer, Marta Deskur, Izabela Gustowska, Elżbieta
Jabłońska, Grzegorz Klaman, Kijewski/Kocur, Katarzyna
Kozyra, Zofia Kulik, Józef Robakowski, Natalia LL,
Zbigniew Libera, Magisters, Małgorzata Markiewicz,
Marzanna Morozewicz, Dorota Nieznalska, Jerzy
Truszkowski, Artur Żmiejwski