Friday, May 05 2006 @ 03:04 AM CEST Autor: aa Odsłon:
113
Najnowszy majowy numer
"Beaux-Arts magazine" przynosi zapowiedź dużej wystawy
Cindy Sherman w Paryżu (na 16 maja - czytajcie wtedy).
Do czytania redaktorzy najważniejszego francuskiego
czasopisma o sztuce polecają nie tylko katalog, który
wkrótce sie ukaże, ale także... album "Ohne titel",
który artystka wydała do spółki z Juergenem Tellerem i
Markiem Jacobsem, a także wystawę Tellera "Do you know
what I mean?" (o obu pisałam już w poście "Art &
Fashion" - gorąco polecam...). Pismo zamieszcza także
wywiad z artystką, gdzie mówi ona o modzie i pracy z
Tellerem...a także o swej fascynacji
groteską...
Jako ilustrację do artykułu
zreprodukowano fotografię Sherman i Teller z okładki
albumu "Ohne Titel" (więcej reprodukcji w poście "Sasnal
a moda (2)")
Zdjęcie z artykułu: Untitled nr
359 z serii "Holywood Portraits/Hampton Types"
2000 podpis pod nim głosi: "Z początku fotografie
parodiują books, które artystka uruchamia w poszukiwaniu
roli. W istocie jest to galeria portretów, które mówią o
straconych złudzeniach, starzeniu się, walce wszystkich
nas o odnalezienie miejsca w grze (na rynku) tożsamości
społecznych."
"Moją pierwszą serię, związaną z
modą zrealizowałam w 1983 roku dla Dorothee Bis, która
dała mi białą kartę. Celem miała być publikacja w
Vogue'u francuskim, co bardzo mnie entuzjazmowało. Ale
nasza współpraca zatrzymała się po drugiej sesji,
ponieważ uznano moje zdjęcia za zbyt niewygodne...To
właśnie ten projekt obudził we mnie zainteresowanie
groteską...Potem marka Comme des Garcons zaproponowała
mi zrobienie zdjęć na początku lat 90-tych. To mnie
bardzo zachwyciło, gdyż ich ubrania są naprawdę dzikie i
flirtują z groteską i sztuką. Gdy Marc Jacobs
skontaktował się ze mną w 2005 roku w sprawie swej
kampanii reklamowej, zaakceptowałam stworzenie obrazów
wraz z Juergnem Tellerem, pod warunkiem, że będę wolna i
będę mogła posługiwać się perukami i tworzyć bohaterów.
Pierwszy raz pracowałam z innym fotografem i byłam
bardzo zdenerwowana, gdyż dobrze go nie znałam. Juergen
wszytsko zaaranżował; ja swtorzyłam różne postaci,
dobrałam makijaż, peruki i zaczęliśmy odgrywać role.
Juergen miał asystenta, trochę szalonego, który robił
zdjęcia, gdy był on modelem. Bardzo dobrze się bawiliśmy
i z rezultatów byliśmy tak zadowoleni, że zdecydowaiśmy
wydać album. Praca Juergena jest zupełnie inna niż moja,
niesamowicie cenię to, że ktoś tak ekstrwagancki i
dekadencki potrafi zaaplikować swoją wizję do fotografii
komercyjnej. Poza tym cechuje go rzadka u artystów
szczerość. Wiele artystycznych produkcji podąża za
szukaniem piękna. Mnie to nudzi, gdyż sama natura
wykonuje niezłą pracę, jeśli chodzi o tworzenie piękna.
Na próżno z nią konkurować. Ja starałam się swtorzyć
rzeczy, które nie istnieją w naturze i co do których
wątpię czy w ogóle istnieją. Wszyscy jesteśmy
zafascynowani obrazami, które drażnią i odczuwamy coś na
kształt ukojenia oglądając coś, co przybliża się do
śmierci. Bycie żywym oznacza możliwość wyobrażenia sobie
rzeczy niewyobrażalnych jak straszny wypadek czy okrutna
śmierć. To jest funkcja bajek, które przygotowują dzieci
na najgorsze: gwałtowną śmierć, epidemie,
wojny...Wyobrazić sobie najgorsze to stworzyć nadzieję,
że uda się tego uniknąć."
"Cindy Sherman,
photographe de grotesque", wywiad z Fabrice Bousteau,
Beaux-Arts magazine, mai 2006, s.46-51
strona ilustrująca wywiad z kolejnymi
reprodukacjami
Untitled (Cosmo Cover Girl),
1990-91, z serii Untitled 2000