Blog Agaty Araszkiewicz Blog Agaty Araszkiewicz    

Warszawskie barykady (:kupą Mości Panowie, całą parą w gwizdek!)

   

GeekLogNie trudno było zauważyć w czasie, gdy ostatnio byłam w Polsce (między 1 a 12 kwietnia), że i Warszawa jest na barykadach!!! Co kraj to obyczaj! "Odyseja", nazwana tak przez wiernie, jak nigdy, kibicującą "Gazetę Wyborczą", dotyczyła obrony klubu "le Madame"... Jego właściciel nie płacił czynszu i na mocy wyroku sądu klub eksmitowano...
Spektakl medialny trwał długo po zamknięciu lokalu i postanowiłam to wykorzystać do wykonania zdjęcia niestety z "efektem obcości", którego nie mogłam się pozbyć. Na pierwszym towarzyszy mi artystka i mieszkanka Warszawy Anna Baumgart również dystansująca się wobec całej akcji, a na drugim występujemy razem z naszą antagonistką (i prywatnie przyjaciółką) - obrończynią "le Madame", a także liderką akcji "Ponton", propagującej potrzebę edukacji seksualnej w szkołach, z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Olą Józefowską (pierwsze zdjęcie jej autorstwa, drugie jej przyjaciela). W tle prezentacja Joanny Rajkowskiej dokumentująca powstanie palmy stojącej w Alejach Jerozolimskich. Joanna jest także autorką filmu "Le Ma!" z obrony klubu. Gorąco wierzę w uzdrawiającą moc sztuki i zalety, jakie mogą płynąć z tego filmu, przekraczające znaczenie problemu samego klubu jednak...



Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że coś w tym wszystkim szwankuje...A całą sprawę można by zamknąć brutalnie mówiąc w haśle "Brońmy naszej kanapy!" Owszem możemy z niej tworzyć ważne rzeczy, jednak nawet w obliczu kompromitacji sceny politycznej (i autorytarnych sukcesów jej prawicowych przywódców...) trochę to dziwne...
Dostawałam histeryczne sms-y: "przyjdzcie wreszcie!...", "policja właśnie nadjechała!...", "przykuwamy się do kaloryferów!...", "wynoszą nas ochroniarze!...". Pamiętnej ostatniej marcowej nocy komornik wbił się wreszcie i dokonał zamachu na ostatni - jak twierdzą niektórzy - bastion wolności w Polsce...
Obrona "le Madame" podzielła wielu...Chętnych do studiowania jej krytyki odsyłam do pesymistycznej analizy Anny Zawadzkiej "Rewolucje kontrolowane", zamieszczonej na stronach http://www.feminoteka.pl/. Oczywiście z punktu widzenia myślenia lewicowego akcja ta wydaje sie niezwykle wątpliwa...Ekipa niezwykle uroczego - przyznaję - Krytystiana Legierskiego ma w końcu dwa nowe kluby a niepłacenie czynszu trudno uznać za gest przemyślanego oporu... Zwłaszcza, gdy otwiera się zupełnie wolnościowo (i nawet za pieniądze z Unii Europejskiej...) nowe przybytki...Ale, próbowano mnie przekonywać, "opozycja" może się zjednoczyć łatwiej wokół "prawa do zabawy" lub szerzej w obronie ośrodka kultury niż konretnego celu politycznego. Ta argumentacja mnie dobija...Martwi mnie, że podobnie jak w przypadku wpadki z przedrzeźnianiem Kazimiery Szczuki, wszystkie te starcia toczą sie w polu walki całkowicie kontrolowanym przez prawicę i na końcu muszą prowadzić do jej triumfu...
Dlaczego "Polska B" miałaby się utożsamiać z walką wąskiej elity o klub nocny? Jego program można odwtorzyć...Chyba, że chodziło by o ideologizację jego obrony, ale z tą mimo wysiłków krucho...
Imponują zwarte szeregi uśmiechniętych do kamer obrońców od Marcina Mellera, przez Krystynę Koftę, Agnieszkę Arnold aż po Piotra Najsztuba i Jacka Żakowskiego oraz inne osobistości...Ba! Widziano tam także...Johna Malkovitcha (no cóż, Sharon Stone poparła - dziś już ZWYCIĘSKICH paryskich studnetów - żyjemy naprawdę w globalnej wiosce!!!)...
Fascynuje mnie sposób w jaki może zmutować się amalgamat różnych dyskursów od feministycznego, przez libelarny po "zielonych", a nawet przebrzmiały zdawało by się styl etosu opozycyjnego - i nic z tego nie wynika! Jak wspomniałam ponad tydzień po zamknięciu przez wrotami klubu odbywały się różne "Dziady"...między innymi monodram Joanny Szczepkowskiej. Nie tylko podczas niego można było poczuć się jak w stanie wojennym!!! Tamta tradycja uległa dziś rozdwojeniu na oficjalne - "partyjne" - obchodzy śmierci papieża na placu Piłsudskiego i "opozycyjne" palenie zniczy nieopodal na Koźlej 12 w żałobie po klubie, który zgasł... Pokoleniu "Jana Pawła II" odpowiada "pokolenie "le Madame"...Nawet język i styl celebracji zostaje tu zapożyczony...
Uwielbiałam "le Madame". Ducha wolnej prawdziwej komercji podszytej ideologiczną nutką...Undergroundu parodiującego high-life...Dlatego lament stylu jego obrony wydaje mi się groteskowy. Nie lepiej było zapłacić czynsz miast urządzać nowe kluby? Lub uczynić z jego niepłacenia gest ideologiczny, wyrażony np. przez prawnika, przynjamniej od kiedy było wiadomo, że nagonka na klub ma charakter polityczny? (Ile to lokalów nie płaci czynszu...) Tymczasem praciwca atakuje łatwe cele i odnosi sukcesy, zaś "obrońcy" wolności się kompromitują.
Konsolidacja szeregów artystów, aktorów, intelektualistów, dziennikarzy i publicystów, którzy nie potrafią się zaangażować w obronie konkretniejszych politycznych i ideologicznych celów jest przygnębiająca. Brak skutecznej strategii i w ogóle konsekwentnego myślenia powoduje zagospodarowanie (i wyczerpywanie...) potrzeby walki na coś tak jałowego jak obrona "le Madame". No bo jak widzieć to inaczej niż jako ośly pęd do obrony prawa do kanapy? Czego mają nauczyć się studenci i młode pokolenia koczujące na podłodze klubu? Czy przypadkiem nie jest tak, że poza wszystkim drwi z nich po prostu jakiś epigonizm niepodległościowego etosu? Huraaa! Nieważne jak, dlaczego i po co! Kupą Mości Panowie! Całą parą w gwizdek!
I ze spokojnym sumieniem...



prelekcja Joanny Rajkowskiej



Pierwszy z występów 2 kwietnia, można go czytać jako "lament" niezwykle "romantyczny" w stylu - duch opozycyjny ożył!...

Warszawskie barykady (:kupą Mości Panowie, całą parą w gwizdek!) | 1 komentarzy |
Komentarze należą do osób, które je zamieściły. Nie bierzemy odpowiedzialności za ich treść.
Warszawskie barykady (:kupą Mości Panowie, całą parą w gwizdek!)
Autor: Anonymous dnia Friday, April 28 2006 @ 10:10 PM CEST
ale wlasciwie o co chodzi w tej krytyce? ze lema zapozycza forme protestu od janopawlowiczow? ja sie z tym zreszta zgadza, bardzo sluszne i ciekawe spostrzezenie! ale jednak nie tylko o to chodzi... nadal dla mnie najciekawsze jest to w jakich aklcjach pod jakimi haslami ludnosc (tegosrodowiskowa) sie jenoczy - a pod jakimi ni ch..ja. niemniej tekst ciekawy;)
 Prawa Autorskie © 2007 Blog Agaty Araszkiewicz
 Wszelkie znaki handlowe i prawa autorskie należą do ich właścicieli.
Wersja Geeklog 
Strona wygenerowana w 0.40 sekund