Tuesday, March 28 2006 @ 02:39 AM CEST Autor: aa Odsłon: 186
Jak odpowiedzieć dzisiaj na
pytanie czy sztuka - wyobraźnia i refleksja artystyczna
- mogą być ostatnimi bastionami chroniącymi nas przed
miernotą kultury komercyjnej? Przed unifikującym
wszystko Spektaklem? Mathieu Laurette - młody artysta
francuski porusząjcy się na pograniczu komercyjnej
kultury masowej i pytań o powołanie sztuki przez długi
okres żywił się wyłącznie produktami spożywczymi, za
które, w przypadku niezadowolenia klienta, gwarantowano
zwrot gotówki. I zawsze niezadowolenie deklarował...
Artysta zrobił wielką karierę w tabloidach oraz
programach telewizyjnych, występując jako osoba, która
żywi i ubiera się za darmo...Prezenterzy telewizyjni
traktowali go jako doskonałego (lub paranoicznego!)
konsumenta, który wykorzystuje system na tym "najlepszym
ze światów". Gdy widzimy nagrania tych programów na
wystawie, gdy telewizja staje się gościem sztuki -
ładunek krytyczny pracy artysty wymazany przez Spektakl
powraca. Jak ośmieszyć "powagę" komercyjnego
spektaklu?...Najciekawsza wydaje mi się niepokora wobec
praw komercji i jawne ich "przedrzeźnianie"...
W Palais de Tokyo - tym paryskim
muzeum słynnym z odrapanych sufitów i ścian "jakby
remont nigdy się nie skończył", które dwóch młodych
kuratorów, obejmując parę lat temu pieczę nad budynkiem,
zaproponowało publiczności w miejsce stylowych wnętrz
sprzed wieku - trwa obecnie wystawa "Notre histoire..."
czyli "Nasza historia". Na wzór brytyjskiego Tate
Modern, które regularnie promuje młodą sztukę brytyjską,
Palais de Tokyo postanowiło nadrobić straty i wykrzesać
z zawsze zbyt międzynarodowej sceny sztuki francuskiej
odrobinę narodowej esencji. W rezultacie powstała
wystawa hermetyczna i niekonswekwentna, którą trudno
objąć spójną lekturą, co nie znaczy, że nie pozbawiona
pewnych smaczków. Jednym z nich jest bez wątpienia
Mathieu Laurette - młody artysta poruszjący się na
pograniczu komercyjnej kultury masowej i pytań o
powołanie sztuki. Najciekawszy jego projekt to
"Satysfakcja z produktu albo zwrot pieniędzy"
(1993-2001). Przez długi okres artysta żywił się
wyłącznie produktami spożywczymi zawierającymi taką
informację, deklarując w listach do producnetów, że nie
jest usatsfakcjonowany jako konsument i domagając się
zwrotu pieniędzy. W większości przypadków przelew na
konto następował. Laurette zrobił wielką karierę w
tabloidach oraz programach telewizyjnych, występując
jako osoba, która żywi i ubiera się za darmo (używał
odzieży, którą zwracał, a następnie kupował nową itd.).
Mimo, iż deklarował także, że jest artystą, stylistyka
talk-showów powodowała, że prezenterzy telewizyjni
traktowali go raczej jako doskonałego (lub
paranoicznego!) konsumenta, który wykorzystuje system na
tym "najlepszym ze światów". Gdy widzimy nagrania tych
programów na wystawie, a są one tłem dla woskowej figury
artysty (zrobionej w manufakturze figur dla Muzeum Mme
Tusaud) stojącego ze sklepowym wózkiem pełnym towarów -
sytuacja się odwraca. Telewizja jest gościem sztuki i
cały ładunek krytyczny pracy artysty powraca. Jak
ośmieszyć "powagę" komercji? Jak odpowiedzieć dzisiaj na
pytanie czy sztuka - wyobraźnia i refleksja artystyczna
- mogą być ostatnimi bastionami chroniącymi nas przed
miernotą kultury komercyjnej? Przed unifikującym
wszystko Spektaklem? Właśnie ingerując w niego i
obnażając jego komercyjne prawa. Przenicowując wartości
społeczeństwa komercyjnego spektaklu...Laurette,
odwołujący się do prac Guy Deborda (autora książki
"Społeczeństwo spektaklu", 1967) próbuje posunąć do
absurdu prawa kultury komercji, poszukując jakichś
możliwości myślenia obywatelskiego... Mnie jednak
najciekawsza wydaje się niepokorą wobec praw komercji i
jawne ich
"przedrzeźnianie"...